poniedziałek, 16 lutego 2015

Rozdział 2

Nie wiedziałam co mam powiedzieć. Zaschło mi w gardle. Dosłownie straciłam głos na 3 min.
- Nie..To...-zacięłam się
-Dlaczego powiedziałaś do niego, że jesteś jego mamą?-Widać było, że jest zaskoczony całą tą sytuacją, ale kurcze kto by nie był?
-Jestem jego mamą chrzestną. Zawsze mówię, że mama coś zrobiła czy coś bo nie chcę żeby traktował mnie jakbym była zwykłą ciocią-odpowiedziałam bez zawahania.
- To dobrze bo już się przestraszyłem.- powiedział z widoczną ulgą.- A no tak to jest Jazzy i Jaxon moje rodzeństwo.
                                         ________________________________________

Po 2 godzinach spędzonych z Bogiem sexu i jego rodzeństwem wróciliśmy do domu. Nakarmiłam Jasona i położyłam spać, potem sama się położyłam. W nocy obudził mnie o 3 potem o 6 ale już się nie kładłam. Jestem już zmęczona tym wszystkim, a własnie nie opowiedziałam wam nic o mnie więc tak, nazywam się Alexandra Julia Jones i mam 18 lat. Mieszkam w New York'u wraz z moim małym synkiem Jason'em Jones on ma 6 miesięcy. Pewnie się zastanawiacie jak dziewica może mieć dziecko? A więc moja kuzynka i kuzyn mieli dwójkę dzieci ale gdy jechali do szpitala gdy Rosie rodziła Jasona mieli wypadek wszyscy zginęli na miejscu oprócz Rosie. Gdy dotarli z nią do szpitala spytali kto ma przeżyć. Odpowiedziała, że dziecko więc mi przekazała na ostatkach sił wszystkie prawa do niego i w papierach jest zapisane, że to ja jestem jego mamą. Tak więc jestem osiemnastolatka która  nie ma nic z tego ponoć najfajniejszego wieku ponieważ mam dziecko. Pokręcone trochę wiem ale da się przyzwyczaić. Jak się pewnie domyśliliście nie śpię na pieniądzach dlatego tak się ucieszyłam, że mogę pracować u Pana Bieber'a w firmie.Mam trójkę rodzeństwa dwóch starszych braci i siostrę. Z rodziną nie mam za dobrego kontaktu ponieważ nie mam czasu i stałam się trochę dziwna sama to zauważyłam ale to tylko dlatego, że musiałam tak szybko dorosnąć i zostać Panią domu  samotną matką niemowlęcia i do tego szukać pracy żeby utrzymać i siebie i Jasona. No więc nie wiem co jeszcze mam wam powiedzieć.
- O kurcze. Mam 30 min do pracy- zerwałam się szybko a Jasona zostawiłam w leżaczku. W tym momencie Ann weszła do domu.
-Dzięki bogu. Ja lecę się szybko ogarnąć.
-Ok, leć- cmoknęła mnie przelotnie w policzek.
Już po 20 min byłam gotowa do wyjścia .
                                  ________________________________________

Po odebraniu papierów do uzupełnienia poszłam do swojego biura. Szybko je pouzupełniałam i odłożyłam je z powrotem do biura Pana Justin'a, ale go tam nie zastałam. Resztę pracy spędziłam na przeglądaniu rachunków, aukcji itp. Gdy nagle ktoś się pochylił nade mną i wyszeptał mi do ucha
-Uzupełniała już Pani papiery?-mówił ocierając usta o moje ucho. Cholera ale ona ma seksowny głos.
-Um...tak położyłam je Panu na biurko 2 godziny temu- Odpowiedziałam co chwile się jąkając.
-Dobrze jestem ci za to bardzo, bardzo wdzięczny- powiedział kładąc ręce na mojej talii i pocierając ją lekko w górę i w dół.
-Mogę już wrócić do domu?-zapytałam niepewnie lekko speszona jego zachowaniem.
A tak oczywiście. Dobrze więc do widzenia Alexandro- powiedział to tak uwodzicielskim tonem, że aż kolana pode mną miękły.
-Uh.. tak.. do- odkaszlnęłam cicho-do widzenia Panie Bieber.
Jak najszybciej spakowałam swoje rzeczy i pojechałam do domu cały czas myśląc o tamtej sytuacji.
                                  ________________________________________
2 miesiące późniejRelacje pomiędzy mną a Justinem są już na poziomie kolega koleżanka a nie jak szef i jego pracownica. Jeśli chodzi o sytuację która miała miejsce drugiego dnia gdy się tu zatrudniałam powtarza się ona dosyć często ale już się przyzwyczaiłam się do tego, że gdy jestem u niego w biurze to patrzy się na mój biust lub klepnie mnie w tyłek czy coś takiego. Ale ZAWSZE mu zwracam wtedy uwagę. Dziś było bardzo ciepło nawet gdy byłam lekko ubrana było mi w biurze gorąco.
-Alexandro- wyszeptał mi swoim zmysłowym tonem do ucha- czy zechcesz udać się ze mną po pracy na piwo do kolegów-dokończył nie zmieniając tonu głosu. Odwróciłam się na krześle w jego stronę więc stał pomiędzy moimi nogami. Jednak szybko  mnie podniósł i posadził na biurku ponownie stając pomiędzy moimi nogami.
-No wie Pan-zaczęłam jeżdżąc palcami po jego klatce piersiowej.-Co będę z tego miała?-dokończyłam nie zaprzestając swojej czynności. Wiem o czym teraz myślicie . "Taa pewnie tylko koledzy otóż tak tylko się kolegujemy. Po prostu lubimy się nawzajem ze sobą droczyć. Ani razu się nie pocałowaliśmy a tym bardziej nic więcej!
-Świetne towarzystwo no i potem możemy pojechać do mnie a ja ci to pięknie wynagrodzę- No tak cały Justin mu tylko jedno w głowie a ja nawet o tym nie myślę przez najbliższe lata TO dopiero po ślubie.
-Podziękuję tej drugiej propozycji ale ta pierwsza jak najbardziej mi odpowiada-Muszę poprosić Anne żeby przenocowała na jedną noc Jason.
-Ok będę po Ciebie o 17.20, ale zastanów się jeszcze nad tą drugą propozycją-powiedział zbliżając usta do mojej szyi. Przerażona szybko zeskoczyłam z biurka i odsunęłam się od niego kawałek.
-Na dziś skończyłam. O 17.20 będę gotowa- mówiłam szybko wychodząc już z biura.
Więc pewnie jesteście ciekawi czy Justin już wie, że Jason to mój syn. Otóż odpowiedź brzmi nie. Znam już Justina dosyć dobrze ale nie mogę mu jeszcze powiedzieć. Boję się jak zareaguje.
Wsiadłam do mojego "wehikułu czasu" (czyt. samochodu) i pojechałam do domu. Dopiero gdy poznałam Justina zaczęłam żyć jak dziewczyny w moim wieku (oczywiście na tyle ile pozwalały mi na to obowiązki). Ann zgodziła się zaopiekować się Jasonem. Przygotowałam się i Jasona na nockę. Ann zabrała go o 17 tak abym mogła dopracować wszystkie szczegóły wyglądu i po to aby Justin go nie widział znowu u mnie. To  nie tak, że się go wstydzę. Kocham go jak nikogo innego ale nie mogę na razie powiedzieć o nim Justinowi bo mogłabym stracić pracę.
Równo o 17.18 zadzwoniła dzwonek do drzwi gotowa otworzyłam i ujrzałam przed sobą jak zawsze dobrze wyglądającego Justina.
-Możemy jechać?
-Tak, oczywiście.
Droga zajęła nam 15 min. Weszliśmy do domu bez pukania i zauważyliśmy  chłopaków siedzących na kanapie w salonie.
-hej wszystkim- pomachałam stojąc w progu do znajomych.
-siema- odpowiedzieli chórem
Obejrzeliśmy jakąś komedie i dalej nie wiedzieliśmy co możemy robić. Co chwilę ktoś rzucał jakieś pomysły ale żaden nie przypadł do gustu każdemu.
-To zagrajmy w butelkę- zaproponował Rayan. Wszyscy się rozsiedliśmy na podłodze. Rayan kręcił pierwszy wypadło na Justina.
-Kiedy po raz pierwszy uprawiałeś sex?-zapytał z zaciekawieniem
- W wieku 16 lat-odpowiedział nie wzruszony. Następnie on kręcił. Wypadło na Lil Za
-W jakim najdziwniejszym miejscu się pieprzyłeś?
-W sklepie w którym pracowałem na zapleczu. Pytania padały ąż w końcu Justin wykręcił na mnie.
-Jesteś dziewicą?- spytał z łobuzerskim uśmiechem.
-Ugh...Tak-Odpowiedziałam rumieniąc się.
Potem znowu pytania padały i znów nie zręczne pytanie padło w moją stronę.
- Kiedy ostatni raz się całowałaś?
-Jakby to powiedzieć- zawahałam się-Nigdy
-CO?!-spytał zdziwiony Justin
-No tak
Teraz graliśmy na zadania chłopcy nie mieli już bluzek Lil Za nie miał też spodni.
-Justin pocałuj Alexandre z języczkiem najkrócej to 30 sekund-nie zdążył dojść do mnie nawet sens tych słów a już czułam miękkie usta Justina na moich. Byłam spanikowana nie wiedziałam jak to się robi. W końcu zamknęłam oczy i dałam się pokierować Justinowi. Mocno napierał swoimi ustami na moje i stanowczo trzymał mnie za tył mojej głowy. Wplątałam ręce w jego włosy i zaczęłam je mierzwić. Nic się nie liczyło byliśmy tylko my. Nic ani nikt więcej. Nagle usłyszałam głosy.
-Justin już koniec
-Ale się do niej przyssał-Ale do nas jakby nic nie docierało. Po paru minutach odsunęliśmy się od siebie.
-To było- zawahałam się
-Cudowne, świetne, jedyne, niepowtarzalne, pełne namiętności?
-Tak
-Zawsze możemy to powtórzyć - cmoknął mnie w policzek i graliśmy dalej.
Do domu wróciłam o 20.30. Nie mogłam w nocy spać ponieważ cały czas myślałam o tamtej sytuacji.
Przeżyłam swój pierwszy pocałunek z moim szefem. Ale nie to jest najgorsze, najgorsze jest to, że czuję niedosyt...
                                                            
....................................
Nie lubię początków. No ale cóż jakoś trzeba zacząć ;)
Bardzo, bardzo proszę komentujcie wyrażajcie swoją opinie nawet krytykę.
Chcę wiedzieć ile osób czyta to ff
Jestem trochę zakręcona ostatnio więc sama nie wiem co będzie dale hahhahaha
ROZDZIAŁ NIE SPRAWDZONY ZA WSZYSTKIE BŁĘDY PRZEPRASZAM.
















Brak komentarzy:

Prześlij komentarz